Archive for ◊ Grudzień, 2010 ◊

• 2010-12-27

Rejs morski nr 8/2010 – krótka relacja.

Start: Reykiavik – 02.08.2010

Meta: Inverness – 21.08.2010

Postój Żagle Silnik Mm
256 48,5 153,5 863

Załoga zaokrętowana w składzie:

Ania i Paweł

Odwiedzane porty: Heimaey, Leirvik, Torshavn

Relacja:

Po jednodniowym zwiedzaniu prze Anię i Pawła okolic Reykiaviku przepłynęliśmy na wyspę Heimaey. Tu zła pogoda „zamurowała” nas na trzy dni… Nie było jednak źle, bo wyspa mimo iż mała jest całkiem zajmująca. Wdrapaliśmy się na wulkan, który w 1973 roku zalał część miasta i dobudował spory kawałek wyspy (teraz jest tam tor crossowy). Byliśmy na drugim końcu wyspy – podziwiać widoki i szukać maskonurów. Wyniki poszukiwań: maskonur – sztuk jedna, foki – sztuk dwie.  Poza tym jest basen z ciepłymi źródłami. Artur nałowił ryb więc była i pyszna kolacja.

Gdy udało nam się wypłynąć z Heimaey dostaliśmy wiatry słabe, zmienne. Nawet jak z rufy to za mało żeby odstawić silnik… W efekcie 3,5 doby na silniku. Stanęliśmy w porcie Leirvik  na Wyspach Owczych. Udało nam się nałowić całą masę dorszy (że aż Paweł stracił rachubę w liczeniu) i znów była pyszniutka kolacji.

Leirvik to całkiem miła mieścina, ale port już mniej. Tuż obok jest fabryka przetwarzająca ryby – dobrze, że przez internet nie czuć “zapachu” wody w basenie portowym! Co ciekawe nie znaleźliśmy tu ani jednego sklepu. Za to jest hurtownia piwa z lokalnego browaru, a przy niej bardzo duży ruch. Wzieliśmy dwa rodzaje – dobre!

Po jednym dniu w Leirvik przemieściliśmy się (przy pomocy silnika i korzystnych prądów) do Torshavn-stolicy Wysp Owczych. Tu  poszliśmy zapolować na widoki i owce.  Spacer bardzo udany – polowanie też (efektem jest „tysiąc” zdjęć :))…  choć na koniec wszystko “zjadła” mgła.

Niestety znów dostaliśmy niemiłą prognozę więc z Wysp Owczych popłynęliśmy prosto do Inverness. Ominęliśmy Fair Isle (ku mojej rozpaczy), a Orkady zwiedziliśmy z jachtu. Dopłynęliśmy  “z wiatrem”, a potem prognozy się sprawdziły i “świstało” z południa.

Nasze zdjęcia z rejsu w GALERII

• 2010-12-26

Kolacja Dziękujemy wszystkim za życzenia. Święta spędziliśmy miło i PRACOWICIE… Udało nam się pomalować burty, odświeżyć gretingi… a dziś wypolerowałam nierdzewkę (tak w zastępstwie polerowania świątecznych sreber ;)). 
Poza tym do tej pory Artur wymienił gumowe łożysko na wale (Ci co pamiętają „piszczenie śruby” wiedzą w czym był problem :)), rozebrał i złożył chłodnicę – aby przekonać się, że problem tkwi w pompie jednak, wyczyścił i pomalował zęzę (haha dobre słowo) na rufie, czytaj dalej…

• 2010-12-17

Rdza zaraza! Po całkowitym „wybyczeniu się” w rodzinnej atmosferze znów jestem w Mogan. Trzy tygodnie wystarczyło by odwyknąć od surowych warunków remontowanego jachtu… czytaj dalej…