• 2011-03-30
I już pomału dobiega końca nasz pobyt na Karaibach. Szykujemy się do rejsu na Azory – popłyniemy sami – poczujemy się jak prawdziwi „cruisingowcy”.
Stoimy w Simson Bay na Saint Martin, a z nami oczywiście „Karolki” i „Ziarnka” co oznacza pozytywną atmosferę.
Ostatnie dwa tygodnie spędziliśmy płynąc tu z Martyniki. Wyspy nawietrzne okazały się zupełnie inne od zawietrznych… i co tu kryć – nie wytrzymały konkurencji z nimi. Zdecydowanie południowa część jest bardziej malownicza i łatwiej tam o lazurowe zatoczki. czytaj dalej…
