Udało się. Wreszcie zamieściliśmy plan rejsów w 2012 roku. Długo to trwało, ale jakoś na lądzie czas umyka szybciej… więcej obowiązków, mniej zorganizowania… nawet czasem kawki „bergówki” nie ma kiedy wypić. Tu oczywiście przemycam ukradkiem (niczym poetka) pochwałę jachtowego życia ;)
Rejsy rozpoczynamy w kwietniu. Do tego czasu Artur będzie pracował nad „Bergiem”. To regularne stukanie, które czasem słyszycie ze strony Kanarów – to usuwanie młotkiem rdzy z komory kotwicznej… dobrze się jej tam żyło… ale nadszedł już jej kres… przynajmniej na jakiś czas… bo na stalowym jachcie rdza to niekończąca się opowieść.
A teraz niespodzianka… w nowym sezonie wszystkie rejsy poprowadzi Artur… ale sam. Ja na czas dłuższy zostanę „uziemiona” przez nowego członka załogi, który ma zamiar przyjść na świat w grudniu :). Zamiast na morskie wody, pomalutku przygotowuję się do wypłynięcia na „mleczną drogę” ;). Trzymajcie kciuki!
Zapraszamy na rejsy.
I tak oto zakończył się kolejny „sezon bergowy”. Artur jest już na Gran Canarii, robi zakupy kosmetyków dla Berga i za parę dni płynie na Fuerteventurę do jachtowego SPA :)
Pod koniec października pojawi się plan rejsów na 2012 rok ale już teraz zapraszamy :). Pływanie zacznie się około kwietnia… a do tego czasu można śmiało wspierać Artura w remoncie. Zapewniamy wikt… i opierunek też (w końcu mamy pralkę automatyczną :))
Ja tymczasem, marznąc w nogi obserwuję nadchodzącą „złotą polską” jesień… piękna… nie powiem… ale nie ma jak to ciepełko pod palmą!
Ruszył przedostatni rejs w tym sezonie. Zebrała się pięcioosobowa załoga i dziś Berg wypłynął z Las Palmas w stronę La Palmy… najwyższy czas wreszcie dopłynąć na tą wyspę, bo do tej pory jakoś się nie „składało” ;)
Pozostała ostatnia szansa na rejs Bergiem w tym sezonie.
Obniżyliśmy maksymalnie cenę i zmieniliśmy trasę >>>rejsu 15<<<
Zapraszam – w imieniu Artura – ja już od czerwca jestem w Polsce… i też zapraszam, ale na Dolny Śląsk – kawka gwarantowana – jak na Bergu.
Zbliża się „sezon ogórkowy” na Bergu. Już teraz mamy dwu tygodniową przerwę. Artur przepłynął na Fuerteventurę w poszukiwani dogodnego miejsca na postój remontowy. W planach jest wyjęcie masztów więc i dźwig musi być odpowiedni. czytaj dalej…
Zmieniliśmy nieco plany i „odpuściliśmy” La Palmę.
Wiatry porywiste i z dziwnych kierunków. Wczoraj mieliśmy ze wschodu 30 węzłów i to zadecydowało o postoju w San Miguel. Dziś ma być normalnie z północnego – wschodu więc planujemy przeprawić się na Gran Canarię.
Z atrakcji „pozamorskich” to zwiedziliśmy Gomerę. czytaj dalej…