Archive for ◊ Luty, 2011 ◊

• 2011-02-25

Fort de France Zacytuję z maila, który dostałam: „Wakacje jakie by nie były pozostają w imperatywie niezwykłości i takież są”… no cóż… nasze 5 dni wakacji były zdecydowanie niezwykłe.

• 2011-02-18
Atlantyk I tak dobiega końca jeden z dłuższych naszych rejsów. Spędziliśmy ze sobą miesiąc.
Baśka wbrew obawom jej przyjaciół nie rozniosła jachtu swą energią (pozytywną)… Paweł wreszcie się wyspał, Jurek schudł (choć nie rzuca się to mocno w oczy), Łukasz zrobił opaski na końcówkach wszystkich dostępnych lin (i już się za palce nasze zabierał), a Marta dopłynęła na swoją MARTYnikę. Artur wyczytał wszystko co było możliwe, a ja nadal nie nauczyłam się hiszpańskiego. czytaj dalej…
• 2011-02-13

Spędziliśmy trzy dni na wyspie i ruszamy zaraz na St Lucia.

Żeby poprawić humory tym co w ponurej zimie informujemy, że wczoraj cały dzień LAŁO „jak z cebra”… co prawda deszcz miał temperaturę 27 stopni… ale… LAŁO!

A skoro lało to pogoda BAROWA. Powstał więc nowy drink: herbata miętowa (z Maroka) + dżem z borówek (z Norwegii) + rum (z Barbados) + lód (najlepiej ze Spitsbergenu, ale tu zadowoliliśmy się lokalnym) + chemiczna cytrynka (z Kanarów). Pycha.

• 2011-02-07

Barbados I już po drugiej stronie Atlantyku.

Na razie jakoś „nie mogę złąpać dystansu” (mówiąc głosem poety z „Rejsu”) do naszego atlantyckiego przelotu…
Jakoś szybko poszło… 16 dni… spodziealiśmy się raczej ponad 20… ale oczywiście nie narzekamy,dobrze jest tak sobie płynać z dala od wszystkiego. czytaj dalej…