Berg, Artur i dziewczyny rano wyszli z Madery i kierują się na Graciosę.
Artur obiecał zdjęcia i relację… więc do obowiązków załogi dojdzie jeszcze spisywanie i fotografowanie. Artura do pisania ciężko zagonić… mało mówi, to i mało pisze – w przeciwieństwie do mnie :)
Rozpoczął się babski rejs na Bergu – w załodze 3 dziewczyny… i sam Artur. I znów szkoda, że mnie tam nie ma, już dawno nie było takiej przewagi jajników!
Dziś zwiedzanie Madery, a jutro ruszają na Kanary.
A ja tymczasem strugam łódki z kory :).
Zakończył się kolejny rejs. Berg z Arturem i Olą (która zostaje na następny rejs) mają teraz tydzień przerwy. Stoją na kotwicy w Funchal. Potem ruszają na Kanary.
Ach jak zazdroszczę im tej Madery gdy za oknem leje, wieje i jest 12 stopni… Dobrze, że chociaż Władimir Kliczko wygrał wczoraj walkę… choć szkoda, że nie przez nokaut.