Stoimy na kotwicowisku w Seixal. Pogoda kapryśna, dużo wiatru, a słońce wcale nie takie gorące… Miasteczko malutkie, uliczki wąskie, stare zaniedbane i bardzo „klimatyczne”… ludzie przesympatyczni – oczywiście gadając po portugalsku dziwią się naszemu milczeniu :)
Miesiąc: maj 2012
I płyniemy dalej
Był Gibraltar, Ceuta, a teraz już płyniemy do Kadyksu.