Stoimy na kotwicowisku w Seixal. Pogoda kapryśna, dużo wiatru, a słońce wcale nie takie gorące… Miasteczko malutkie, uliczki wąskie, stare zaniedbane i bardzo „klimatyczne”… ludzie przesympatyczni – oczywiście gadając po portugalsku dziwią się naszemu milczeniu :)
Autor: S/Y Berg
I płyniemy dalej
Był Gibraltar, Ceuta, a teraz już płyniemy do Kadyksu.
„Nie było lekko”
Wczoraj Artur wszedł do Agadiru. W sms’ach „doniósł”, że: „nie było lekko”… a nawet, że było „ostro”. Przy stonowanych zazwyczaj wypowiedziach Artura to ma rzeczywiście „moc złej pogody”… zatem pozwolę sobie na zacytowanie całego smsa: „W nocy 2,5 godziny przy 8B ściągałem z pokrzywionego kosza dziobowego i potarganego relingu małą genuę. Było ostro.” Z telegraficznych Continue reading
I wystartowaliśmy…
Ruszył sezon… czyli Berg wystartował z Fuerteventury.
Łapa, maszty i nie tylko :)
Tak to wygląda „łapa człeka pracy”. Artur przesłał mi jeszcze (ale tego widoku Wam oszczędzę) zdjęcie swoich stóp – na dowód tego, że pracuje „ręcyma i nogami” aby Berg godnie stanął do nowego sezonu.