Archive for ◊ Maj, 2010 ◊

• 2010-05-30

Rejs morski nr 3/2010 – krótka relacja.

Start: Bergen – 15.05.2010

Meta: Trondheim – 29.05.2010

Postój Żagle Silnik Mm
81 78 101 620,3

Kapitan: Jerzy Skiba (ZDJĘCIE)

Załoga zaokrętowana w składzie:  ZDJĘCIE

I wachta: Ania i Władek - ZDJĘCIE KAWAŁKA WACHTY – czyli Władek za sterem.

II wachta: Ania i Przemek – ZDJĘCIE

III wachta: Adam i Bogdan - ZDJĘCIE

Odwiedzane porty: Mundal, Brekke, Floro, Alesund, Geiranger, Eide, Kristiansand.

Rejs o wysokim stopniu zafiordzenia :). Odwiedziliśmy dwa najbardziej polecane fiordy norweskie – Sognefiorden i Geirangerfiorden. W Mundal – miasteczku antykwariatów załoga cała (poza nami – bo już byliśmy w zeszłym roku) wybrała się rowerami pod lodowce. 
Przy Brekke nałowiliśmy ryb kiiiilogramy ogromne dzięki czemu w menu jachtowym pojawiły się: ryba smażona tradycyjnie, ryba po grecku, zupa rybna (by Adam-pychotka), a pod koniec rejsu „doszła” ryba w zalewie octowej… Muszę zamieścić tu cytat z Adama, który dokładnie obrazuje całą rybną ucztę: „Moja dusza obżartucha dostaje teraz orgazmu!”. I nie potrzeba więcej pisać na ten temat ;).
I tak w rozlicznych żartach* i opowieściach dopłynęliśmy do Trondheim cali i zdrowi.

* np. kabina dziobowa została przechrzczona na „kabinę spokojnej starości”…

Nasze zdjęcia z rejsu w GALERII

• 2010-05-29

Godzina 21.17 Już od czwartkowego wieczoru jesteśmy w Trondheim. Stara załoga opuściła nas w piątek wieczorem, a dziś już zawitała nowa. Pogoda aktualnie…kominkowa…przyjemnie by się teraz grzało kości przy kominku słuchając szumu deszczu na zewnątrz. czytaj dalej…

• 2010-05-22

rybna-uczta-w-okolicach-brekke-norwegia-v-2010-21 I jesteśmy na samym końcu Geirangerfiordu. Pewnie się zastanawiacie czemu najpierw był Alesund, a potem fiord. Planowaliśmy, że Geirangerfiord chętni obejrzą z lądu wycieczką z Alesundu… ale się nie udało więc przypłynęliśmy.

czytaj dalej…

• 2010-05-21

Jesteśmy w Alesundzie.. nie ma tu niestety „wolnego” dostępu do sieci… i do tego zaraz ruszamy do Geirangerfiordu.
Słonecznie mamy od paru dni co bardzo nas cieszy… i bezwietrznie co mniej cieszy… ale przynajmniej nie „w dziób”.
„Ciche mruczenie” silnika towarzyszy nam nonstop :)
Na szczęście ryby w tym roku biorą! Ostatnio każdy złapał swoją, a nawet trzy (Jurek)… a rybki „nieliche”, bo taaaaakie były! Za kilka dni sami zobaczycie na fotkach… Miało być krótko więc kończymy.

• 2010-05-17

Zachód słońca w Bergen Nie możemy napisać, że dopłynęliśmy do Bergen… bo DOPIŁOWALIŚMY na silniku – ale na czas. Szczęśliwie wymieniliśmy załogę i na koniec Bergen odwdzięczyło nam trudy piękną pogodą.Jest to prawdziwa rzadkość gdyż w Bergen pada około 300 dni w roku! czytaj dalej…