Dopłynęliśmy do Ballycastle. Okazuje się, że jak ma się szczęście to i Szkocja może być słoneczna. Z żalem opuściliśmy Kanał Kaledoński. Były spacery, grzyby i ogólne obijanko… ale cóż… żegnaj sielanko.Znów trzeba się martwić prognozą pogody, prądami, pływami – uuuuch, a taka była przyjemna laba.
Archive for ◊ Sierpień, 2010 ◊
I tak oto od trzech dni jesteśmy w Inverness. Niestety ominęliśmy Fair, a Orkady zwiedziliśmy z jachtu. Prognozy były tak niemiłe, że ryzyko spóźnienia było zbyt duże. Dopłynęliśmy do Inverness „z wiatrem”, a potem prognozy się sprawdziły i „świstało” z południa. Ania z Pawłem już w domu opowiadają o rejsie, a doleciał do nas Waldek.
Po trzech BARDZO SŁONECZNYCH dniach szarość nieba wróciła na swoje miejsce. A my ciągle nie możemy się nadziwić, że wiatr może być ciepły! :)
Już wczoraj przemieściliśmy się (przy pomocy silnika i korzystnych prądów) do Torshavn-stolicy Wysp Owczych. Dziś poszliśmy zapolować na widoki i owce. Spacer bardzo udany – polowanie też… choć na koniec wszystko „zjadła” mgła. czytaj dalej…
O rety! Chyba ze 100 dni płynęliśmy! Wiatry słabe, zmienne. Nawet jak z rufy to za mało żeby odstawić silnik… W efekcie 3,5 doby na silniku. Oj chwalimy sobie obecną ciszę. Stoimy w porcie Leirvik. Udało nam się nałowić całą masę dorszy (że aż Paweł stracił rachubę w liczeniu) i już jesteśmy po pyszniutkiej kolacji. czytaj dalej…
