Archive for ◊ Październik, 2010 ◊

• 2010-10-29

Jesteśmy na Fuertaventurze w Morro Jable.

Z Lanzarote przepłynęliśmy ze słusznym fordewindem. Fala niemiła, ale Majtek Tatko i Władek dzielinie znieśli pierwszą noc w morzu.
Co możemy napisać – jest tak jak powinno być w „obrzydliwie” ciepłych krajach*. Słonko, ciepła woda w oceanie i piaskowe plaże (nie często spotykane na Kanarach).
Dodatkowo spotkaliśmy na naszej trasie jacht AnnaF z niezmiernie sympatyczną załogą na pokładzie… co zakończyło się porannym bólem głowy.
Lanazarote zwiedziliśmy samochodem. Pojechaliśmy do Parku Timanfaya… Widoki…hm… piękne to złe określenie (choć na swój sposób trochę piękne)… księżycowe już bardziej pasuje… Tato stwierdził, że już nie musi sobie wyobrażąć jak świat będzie wyglądał po „atomie” ;)
Rejs przebiega niezwykle leniwie… bo przecież maaaniaaana!

*Określenie zapożyczne z maila od Jurka… sama bym na to nie wpadła!

• 2010-10-24

Lanzarote. I jesteśmy na Kanarach.

Z Essaouiry wypłynęliśmy 15.10 wieczorem z dobrym wiatrem, który niestety „zdechł” po dobie… ale fajnie się płynęło baksztagiem, a potem fordewindem. Potem cisza na morzu, a u nas „pyrpyr” silnika. Dni były słoneczne, a noce… ech… noce piękne. Do północy księżycowe, a potem gdy księżyc zachodził gwieździste „że hej”! czytaj dalej…

• 2010-10-14

Z Ahmedem Przebiliśmy się (dosłownie) do El Jadidy. Cała dobę pod wiatr i falę – chyba nas pogięło ;) – ale musieliśmy się już ruszyć z Mahommedii. Była to wycieczka traktorem, po wzburzonym morzu… ale daliśmy radę.

czytaj dalej…

• 2010-10-08

Ponieważ parę osób zwróciło nam uwagę na fakt tańszych lotów na wyspę Sal niż na Sao Vincente postanowiliśmy zmienić port końcowy rejsu 1. Tym samym port początkowy rejsu 2 też ulega zmianie. Na Sal można dolecieć już za 200 Euro z Berlina.

Trasa rejsu nr 1: Las Palmas (Gran Canaria) - Palmeira (Wyspa Sal); szczegóły TUTAJ

Trasa rejsu nr 2: Palmeira (Wyspa Sal) – Mindelo (Sao Vincente) – Fort de France (Martynika); szczegóły TUTAJ czytaj dalej…

• 2010-10-04

Zorganizowaliśmy dzień gospodarczy. Miały być wielkie działania. Ja zabrałam się porządkowanie garderoby – ciepłe rzeczy na dno bakisty, letnie na górę (lalala). Letnie rzeczy nieco zatęchły więc teraz jak wkładam „kiecki” to ciągnie się za mną fajniusi zapach starej szafy. Nieprzeciętnie. czytaj dalej…